reklama

Pomoc przyszła w ostatniej chwili - strażacy na ratunek kotu

Siedlce

Aga Król 2022-03-11 18:58:30 liczba odsłon: 24138

kot na środku zalewu - fot. Aga Król

Dzisiaj - 11 marca na siedleckim zalewie spacerujący ludzie ok. godz. 6 zobaczyli kota, który siedział na środku zamarzniętego zalewu.

reklama

Powiadomili Straż Miejską i zgłosili również na numer alarmowy 112. Ale interwencji nie było.

Jak się dowiedzieliśmy w Straży Miejskiej, kot był cały czas obserwowany i że kamera była ustawiona na niego. Widać było, że się przemieszczał i że powinien sam zejść z tafli. Straż Miejska była również w kontakcie z oficerem dyżurnym siedleckiej straży pożarnej.

Po godz. 12. zgłaszający znów przyszli nad zalew i zobaczyli, że kot wciąż siedzi w tym samym miejscu. I jeszcze raz poprosili o interwencję.

Na miejsce już przyjechali wezwani strażacy i pospieszyli na ratunek zwierzęciu.

- Takie sytuacje ćwiczymy każdego roku. W tym przypadku użyliśmy sań lodowych, gdyż zalew pokryty był lodem. Dojście po lodzie na nogach było niemożliwe w związku z dość cienką jego warstwą. Stąd decyzja o użyciu sań lodowych – powiedział mł. bryg. Paweł Kulicki oficer prasowy siedleckiej PSP.

Strażacy przemieszczali się w kierunku zmarzniętego kota łamiąc lód. Kot był bardzo wystraszony. Gdy strażacy byli już blisko zwierzę zaczęło uciekać w stronę przeciwległego brzegu. Strażacy zawrócili z wody, przeszli na drugą stronę zalewu i tam podjęli dalszą akcję. Łamiąc lód odcięli kotu drogę ucieczki na środek akwenu. Udało się skierować go do brzegu. Tam został złapany i przewieziony przez funkcjonariusza Straży Miejskiej do Gabinetu Weterynaryjnego Piesio.

- Kot trafił do nas w bardzo złym stanie, był bardzo wyziębiony, wycieńczony i głodny. Otrzymał natychmiastową pomoc. Zwierzę miało na sobie czerwoną obrożę, nie posiadało czipa. Kot jest niewidomy. Prawdopodobnie  opuścił swój dom i już nie potrafiło niego wrócić – poinformował Paweł Prokopowicz – lekarz weterynarii. - Poszukujemy właściciela kota, a jeśli się nie znajdzie będziemy chcieli znaleźć mu nowe bezpieczne miejsce – dodaje.

Dzięki ludziom, którzy nie pozostali obojętni na krzywdę zwierząt i pomocy strażaków kot w ostatniej chwili trafił do lecznicy.

Nie bądźmy obojętni, gdy widzimy zwierzę w potrzebie.

 

Komentarze (21)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.